top of page

Powrót do siebie | Poradnik: jak przestać pić, a nie tylko rzucić picie

Zaktualizowano: 1 mar

Zastanawiałeś się kiedyś, jak naprawdę przestać pić alkohol, a nie tylko kolejny raz go rzucić?

Ile razy mówiłeś sobie "to już ostatni raz”, a mimo to dziś znowu szukasz odpowiedzi?


Jeśli czytasz te słowa, to znaczy, że nie chodzi już o chwilową abstynencję. Nie chodzi o 30 dniowy challenge bez alkoholu. Nie chodzi o udowodnienie komuś, że potrafisz. Szukasz czegoś głębszego.


W tej serii dowiesz się, dlaczego rzucanie nie działa na dłuższą metę. Dlaczego wracamy nie dlatego, że chcemy, ale dlatego, że czegoś nie rozumiemy. I czym różni się walka z alkoholem od zakończenia relacji z nim.


Jeśli próbowałeś wielokrotnie i wracasz, to nie dlatego, że jesteś słaby, ani dlatego, że jesteś alkoholikiem, który jest chory na całe życie, ale dlatego, że podchodziłeś do tego z niewłaściwej strony. Walczyłeś z alkoholem, ale on nie jest przyczyną, lecz tylko substancją, która łagodzi naszą przyczynę oraz narzędziem do kontrolowania nami.



poradnik jak przestać pić

Bo można rzucać wiele razy.

Ale przestaje się tylko raz.


To jest różnica, o której mało kto mówi.

Rzucić picie można wiele razy.

Przestać pić – to coś zupełnie innego.


  • Rzucić można z lęku.

  • Z presji.

  • Z ultimatum.

  • Z poczucia winy.


Przestać można dopiero wtedy, gdy przestajesz potrzebować alkoholu.

  • Ten poradnik nie jest o silnej woli.

  • Nie jest o dyscyplinie.

  • Nie jest o tym, jak wytrzymać kolejne 30 dni, rok czy kilka lat.


To jest poradnik o powrocie do siebie.

Piszę to jako terapeuta.


polski terapeuta uk










Ale również jako człowiek, który przez 20 lat szukał odpowiedzi i błądził.

Błądził, bo zamiast odpowiedzi słyszał, że twoje powody to:


  • To iluzja.

  • To nieprawda.

  • To wymówka do picia

  • Za dużo analizujesz


Dokładnie tego jesteśmy uczeni od najmłodszych lat. Za miłość, szacunek, zrozumienie, wysłuchanie, atencję, uwierzenie, zrozumienie trzeba zapłacić lub zasłużyć. To ta walka o autorytet sprawia, że zapominamy o sobie, słuchamy, co inni i społeczeństwo od nas oczekuje i wymaga, i to zabiera każdą siłę, a kończy się tym, że żyjemy dla innych.


I to jest to, czego nie potrafisz dokładnie opisać, gdy bliscy pytają, dlaczego nie potrafisz powiedzieć "nie". Nie dlatego że bronisz alkohol, tylko dlatego że to, co mówisz, jest uważane za iluzję, wymówkę do picia, a to prawdziwe, tylko zamiast o tym mówić, należy to zmienić dla miłości, szacunku i zrozumienia w samym sobie.


To nie oznacza, że masz teraz wypierać i obwiniać świat, nie! Wręcz przeciwnie, należy zaakceptować fakt, że wdałem się w bitwę o uznanie, a nie słuchałem siebie. Przyznanie się do błędu może nas wbić w dołek albo wynieść na wyżyny.


Ten poradnik nie jest dla tych, którzy chcą tylko rzucić picie


Ten poradnik nie jest dla tego, kto – jak zawsze – chce rzucić picie.

Nie ma nic prostszego niż rzucić.

Potrafimy nie pić.

Za każdym razem mówimy: "To już nigdy więcej”.

I przez chwilę naprawdę w to wierzymy.

A potem wracamy.


Nie dlatego, że chcemy mieć problem.

Tak samo jak nikt nie zaczynał pić po to, żeby mieć problem.

Zaczynaliśmy dla ulgi i aby nie odstawać.


Problem nie zawsze jest w nas.

Problem często jest w samym "rzucaniu”.


Bo kiedy rzucasz, abstynencja jest na siłę.


  • Jest walką

  • Jest udowadnianiem

  • Jest napięciem


Kiedy przestajesz – kończysz to robić.

Nie dlatego, że musisz.

Dlatego, że już nie potrzebujesz.

Paradoks


Dlaczego miałbym rzucać coś, co świat uważa za normalne?

Dlaczego miałbym rezygnować z czegoś, co "wszyscy robią z umiarem”?

Tu jest sedno.


Tak długo, jak szukamy uznania innych zamiast własnego, wierzymy w historię, że "normalny” człowiek pije z umiarem, a "nienormalny” nie ma kontroli. Możesz tego nie widzieć jeszcze dziś, jednak gdy wrócisz do siebie to to poczujesz.

To dlatego dziś wracamy do picia, bo wierzymy w fałszywe teorie.

Bo chcemy udowodnić, że jesteśmy normalni.

Że już nie mamy problemu.

Że potrafimy jak inni.


A kiedy nie potrafimy – zaczynamy się chować.

Pijemy po cichu.

Udając, że wszystko jest w porządku.

To nie jest słabość.


To próba utrzymania uznania u innych.

To jest dowód na to, że to o czym piszę powyżej jest faktem. Dbamy o uznanie u innych, a nie w sobie. I to ma cię wnieść na wyżyny, a nie wbijać w dołek. Gdybyś pił dla siebie, a nie dlatego, że się zmęczyłeś swoją rolą, to nie chowałbyś się, nie bronił i nie tłumaczył, tylko pił bez poczucia winy. A wiemy, że tak nie jest; poczucie winy, wstyd, zawód zawsze są pod powierzchnią i powracają. Dlatego do dziś walczyłeś z alkoholem, a nie prawdziwą przyczyną.

Błędna bitwa

Ludzie, którzy naprawdę nie potrzebują alkoholu, nie walczą z nim.


  • Nie udowadniają.

  • Nie testują siebie.

  • Nie sprawdzają, czy już potrafią "normalnie”.

  • I nie twierdzą, że oni mogą bo piją z umiarem a ty nie bo jesteś chory.

Po prostu nie potrzebują go i to jest nasz cel a nie umiar!

I ty też możesz dojść do miejsca, w którym nie potrzebujesz.

Nie myśl o tym jak o przymusie.

Nie myśl: "muszę przestać”.

Nie myśl: "popełniłem błąd w swoim życiu”.

Pomyśl o tym jak o odłączeniu się od siebie. Od swojego "Ja".

Przez lata słuchałeś, co inni od ciebie chcą.


  • Jaki masz być.

  • Ile masz wytrzymać i zarabiać.

  • Jak masz wyglądać.

  • Jak masz funkcjonować.

  • Może nawet jak masz pić, jeść i jak żyć.


Picie "z umiarem” to społeczna konstrukcja, która nie ma nic wspólnego z twoją biologiczną i psychiczną rzeczywistością. Nie czuj się gorszy, jeśli umiaru nie masz. Nie jesteś słabszy od tego, kto twierdzi, że pije "normalnie”.


Normy zmieniają się co dekadę.

W pierwszej połowie XX wieku palenie było przedstawiane jako nieszkodliwe, a nawet prozdrowotne. Lekarze występowali w reklamach papierosów !


W latach 70.–90. twierdzono, że margaryna jest zdrowsza niż masło.

Przez lata mówiono, że jajka są niezdrowe. A dziś dieta Keto i zdrowe tłuszcze.

To, co było "normalne” i "zalecane”, dziś okazuje się błędem.

Normalizacja alkoholu osiągnęła szczyt w latach 60.–80. i trwa do dziś. Osoby tracące umiar nazywane są alkoholikami, jakby problem leżał wyłącznie w nich. Jakby to jednostka była wadliwa, a nie system, który sprzedaje substancję jako element dorosłości, relaksu i sukcesu.


Innymi słowy, to usprawiedliwianie alkoholu, który jest depresantem, jedną z najbardziej rakotwórczych substancji na świecie, substancją psychoaktywną, której główną cechą biologiczną jest uzależnianie, bez żadnych wartości prozdrowotnych.


Na butelkach nie ma instrukcji obsługi, jest tylko akcyza, procent i marka. Jeśli chodzi o dawkowanie, NHS zaleca 140 gramów czystego alkoholu tygodniowo, a NFZ twierdzi, że im mniej, tym lepiej. Kiedy ktoś przekracza limit, co jest wręcz oczywiste, bo WHO wskazuje, że Europa pije najwięcej, 11 litrów czystego alkoholu rocznie, czyli 169 gramów tygodniowo, to wina zrzucana jest na jednoste.


W jaki sposób?


Proste: europejskie sądy administracyjne i NHS, NFZ oraz inne ministersta zdrowia, wiedzą, że limity są przekraczane, i nic z tym się nie robi. Gdy jednak poədziesz o pomoc, słyszysz nie piłeś z umiarem, to nie nasza wina, jesteś alkoholikiem, idź się leczyć.


Co mówią tradycyjne terapie?


Przyznaj się, zaakceptuj etykietę alkoholika na całe życie i przestań, ponieważ nie potrafisz pić umiarkowanie jak inni. Nie mówię, że to nie działa, wiele ludzi akceptuje etykietę do końca życia, chodzi na grupy AA i utrzymuje abstynencję. Jednak to uderza w naszą triadę poznawczą: kim jestem, co świat o mnie myśli i jaka będzie moja przyszłość. W ten sposób abstynencja jest w lęku, niszczy nasze poczucie wartości i choć osiągamy cel, to jakość naszego życia spada. Dlatego gdy jesteśmy trzeźwi, ktoś może powiedzieć: albo pijany, albo nie do wytrzymania, nie do życia.


Do czego to prowadzi?


Do tego, że żyjemy pod dyktando innych, a nie według własnych zasad. Zostaliśmy okłamani, ponieważ 11 litrów rocznie, najbardziej uzależniającej substancji na świecie, może prowadzić tylko do jednego, a to jest jedynie kwestią czasu. Samo 11 litrów, będące średnią wyciągniętą z dorosłej populacji z 27 krajów, nie może być uznawane za normę.

W ten sposób narzucono nam przekonanie, że celem jest umiar. NHS (7.3 litra rocznie) vs (11 litrów u dorosłej populacji) = wszyscy jesteśmy alkoholikami.

To nie jest teoria.

To jest fakt.


Nie chciałeś zacząć pić dlatego, że marzyłeś o alkoholu.

Zacząłeś, bo picie zostało przedstawione jako normalne.


  • Jako dorosłe.

  • Jako społecznie akceptowane.

  • Jako element przynależności.


Nic więc dziwnego, że dziś, gdy rzucasz, po czasie chcesz sprawdzić, czy już jesteś "normalny”. Co system szybko mówi ? "Alkoholik" - miał nawrót !


Jak to się w takim razie ma do pączków. Mało kto potrafi zjeść jednego !


A ty tylko chciałeś zobaczyć czy już potrafisz jak inni, jak to system mówi "z umiarem" czyli normalnie. Chciałeś tylko sprawdzić czy już masz kontrolę wypić jedno piwo.


  • To nie brak woli.

  • To nie bezradność.

  • To narzucona norma, z którą próbujesz się pogodzić.


Ale prawda jest jeszcze prostsza.

Nie chcesz pić.

I nie chcesz być tym, kim inni chcą, żebyś był.

Chcesz być tylko sobą.


Ktoś chyba tutaj che byśmy byli na rałszu.

To nie jest poradnik o braku rozwoju

Chcę powiedzieć coś bardzo wyraźnie.

To nie jest poradnik o tym, jak się nie rozwijać.


  • Akceptacja siebie nie oznacza stagnacji.

  • Nie oznacza samozadowolenia.

  • Nie oznacza ucieczki od odpowiedzialności.


Wręcz przeciwnie.

Prawdziwy rozwój zaczyna się od akceptacji.

Dopóki walczysz ze sobą, próbujesz się naprawić, poprawić, zmusić do bycia kimś innym – rozwój jest kolejną formą przemocy wobec siebie.


Kiedy akceptujesz siebie, tworzysz fundament.

Od akceptacji zaczyna się prawdziwy rozwój na każdej płaszczyźnie życia.


Najpierw w najważniejszej relacji – relacji ze sobą.

Potem w relacjach z innymi.

Potem w pracy, w decyzjach, w granicach, w spójności.


A kiedy relacja ze sobą się naprawia, alkohol i inne problemy zaczynają znikać. Nie dlatego, że je wyciąłeś siłą. Dlatego, że przestały być potrzebne.


Zaufaj mi.


Nie piszę tego z teorii.

Piszę to z doświadczenia.

Jako terapeuta i jako człowiek, który długo szukał.

Jeśli naprawdę chcesz przestać pić, a nie tylko kolejny raz rzucić – czytaj dalej.

Ta seria to proces.

Spis treści serii „Powrót do siebie”

W kolejnych częściach przejdziemy przez to krok po kroku:

2. Jak nauczyłeś się udawać i dlaczego to cię wykańczaO kurczeniu się, kupowaniu miłości osiągnięciami i życiu w zbroi.

3. Świat, który nauczył cię, że jesteś problemem do naprawyO kulturze wstydu, presji i maskach.

4. Akceptacja to nie poddanie sięDlaczego bez niej żadna terapia i żadna próba trzeźwości nie będzie trwała.

5. Jak wrócić do siebie – pierwsze realne krokiO słuchaniu wewnętrznego głosu i zdejmowaniu zbroi.

6. Skąd wiesz, że zaczynasz wracać do siebieO sygnałach, że coś się naprawdę zmienia.

7. Co zrobić, gdy bliscy nie rozumieją twojej zmianyO krytyce, granicach i koszcie autentyczności.

8. Dlaczego tak trudno przestać pić, nawet gdy wiesz, że to cię niszczyO lęku przed byciem sobą i alkoholu jako regulacji emocji.

9. Czym naprawdę jest terapia alkoholowa (a czym nie jest)Bez mitów. Bez strachu. Bez naprawiania.

10. Moment decyzji – kiedy przestać robić to samO punkcie, w którym walka przestaje mieć sens.


To nie będzie szybkie czytanie.

To będzie droga.

Jeśli chcesz tylko rzucić picie – znajdziesz setki sposobów.

Jeśli chcesz przestać pić – musisz wrócić do siebie.

I od tego zaczynamy.

 
 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
10.Kiedy warto poszukać wsparcia terapeutycznego?

Jeśli dotarłeś do tego miejsca, to znaczy, że przeszedłeś już przez bardzo ważną drogę. Widziałeś, jak depresja często zaczyna się od straty, jak buduje samokrytykę, jak zamyka człowieka w spirali, od

 
 
 

Komentarze


bottom of page