top of page

Dlaczego przy nawrotach pijemy więcej niż wcześniej

Wiele osób zauważa coś bardzo niepokojącego: po nawrocie piją więcej niż przed przerwą. Szybciej, intensywniej, jakby „do utraty”. To rodzi wstyd, strach i pytanie: co jest ze mną nie tak?


Dlaczego przy nawrotach pijemy więcej niż wcześniej - odpowiedź jest trudna, ale uwalniająca:to nie alkohol „nagle przejął kontrolę”, tylko wróciły te same mechanizmy myślenia, z którymi wcześniej podchodziliśmy do życia — i do niepicia.


Nie pijemy więcej dlatego, że zawiedliśmy.

Pijemy więcej, bo wracamy do alkoholu z tym samym, nieprzepracowanym myśleniem.


W tym artykule dowiesz się:

  • dlaczego nawroty często są silniejsze niż wcześniejsze picie,

  • czym są adaptacyjne i nieadaptacyjne schematy myślenia (w prostym języku),

  • jak te same przekonania rządzą codziennym życiem i „rzucaniem picia”,

  • dlaczego brak pochwały i uznania potrafi pociągnąć w dół,

  • czemu „przestałem pić, a życie się nie zmieniło” to bardzo częsty punkt zapalny,

  • i jak połączyć pracę nad myśleniem z trwałą zmianą relacji z alkoholem.


Dlaczego przy nawrotach pijemy więcej, mimo że chcieliśmy przestać


żona nie pochwala za nie picie alkoholu nic się nie zmienia więc mąż sięga ponownie, ma nawrót i pije więcej niż wcześniej

Adaptacyjne i nieadaptacyjne myślenie – to nie teoria, to codzienność


Adaptacyjne myślenie to takie, które pomaga nam funkcjonować w realnym świecie.Jest elastyczne, oparte na preferencjach, a nie żądaniach.

Nieadaptacyjne (irracjonalne) myślenie jest sztywne.Pełne „muszę”, „powinienem”, „zawsze”, „nigdy”.


I dokładnie z takim samym myśleniem podchodzimy do np:

  • pracy,

  • relacji,

  • poczucia własnej wartości,

  • i do przestania pić.


Jeśli w życiu codziennym nie pracujemy nad tymi schematami, nie znikają one tylko dlatego, że przestaliśmy pić.


„Zawsze muszę odnieść sukces” – czyli picie dla pochwały


Jedno z najsilniejszych nieadaptacyjnych przekonań brzmi:„Zawsze muszę odnieść sukces i uzyskać potwierdzenie.”


W kontekście alkoholu wygląda to tak:

  • przestaję pić,

  • czekam na pochwałę, uznanie, zmianę w relacjach,

  • liczę, że ktoś zauważy i doceni.


A gdy tego nie ma — coś się załamuje.

Rzucenie picia dla kogoś, żeby zostać pochwalonym, to jeden z największych błędów.Brak uznania nie tylko boli — on uruchamia stare myślenie:„Skoro nie ma efektu, to po co się starać?”


I to nie alkohol ciągnie w dół.Ciągnie rozczarowanie i zawód, z którymi wcześniej też nie umieliśmy sobie radzić.


„Wszyscy muszą mnie traktować tak, jak chcę” – brutalne zderzenie z rzeczywistością


Drugie silne przekonanie brzmi:„Ludzie powinni mnie traktować dokładnie tak, jak tego oczekuję.”


A potem:

  • przestajesz pić,

  • a życie… wygląda tak samo,

  • relacje nie naprawiają się same,

  • problemy nie znikają.


I pojawia się myśl:„To miało wyglądać inaczej.”


Boom.

To jest moment, w którym wiele osób wraca do alkoholu — często z większą intensywnością.Nie dlatego, że nie wytrzymały bez picia, ale dlatego, że rzeczywistość nie spełniła oczekiwań, a stare schematy nie oferują innego rozwiązania.


pan zdał sobie sprawę z tego, że nawroty alkoholowe są silniejsze i trzeba zadzwonić o pomoc

I jeśli te dwa pierwsze przekonania Cię nie „złamały” i nie pociągnęły do nawrotu, to bardzo często to trzecie myślenie weryfikuje sprawę ostatecznie i sprawia, że wracamy do alkoholu mocniej niż wcześniej.


To przekonanie brzmi:

„Życie powinno dawać mi to, czego chcę — bez wysiłku, bez czekania, bez dyskomfortu.”


To trzecie przekonanie jest najbardziej podstępne, bo łączy się bezpośrednio z tym, jaki był prawdziwy cel nie picia. Bardzo często nie przestajemy pić dlatego, że rozumiemy alkohol i nie chcemy już do niego wracać, ale dlatego, że czekamy na efekt.


Rzucamy picie, bo:

  • chcemy naprawić związek,

  • chcemy odzyskać partnera lub partnerkę,

  • chcemy poprawić sytuację w pracy,

  • chcemy, żeby relacje się uspokoiły,

  • chcemy w końcu poczuć ulgę i spokój.


A potem… to się nie dzieje.Albo dzieje się wolniej, niż oczekiwaliśmy.Albo nie zmienia się wcale — przynajmniej nie tak, jak sobie wyobrażaliśmy.

I wtedy pojawia się myśl:„Skoro przestałem pić, a życie się nie naprawiło, to coś jest nie tak.”


Jeśli myślimy w ten sposób:

  • frustracja staje się nie do zniesienia,

  • opóźnienie zaczyna oznaczać porażkę,

  • dyskomfort jest dowodem, że „to nie działa”.


A alkohol…był przecież najszybszym sposobem, żeby tego nie czuć.

Po nawrocie pijemy więcej, bo dochodzi:


  • poczucie winy,

  • rozczarowanie sobą,

  • myślenie „wszystko albo nic”.


I zaczyna się nadrabianie.Nie dlatego, że „tak wyszło”, ale dlatego, że mechanizm się domknął.


To wszystko nie oznacza, że problemem jest świat, ludzie albo okoliczności.Problemem są błędne przekonania, z którymi do tego świata podchodzimy.


Trwała zmiana nie polega na zmienianiu rzeczywistości wokół nas.Polega na zmianie myślenia, które decyduje o tym, jak tę rzeczywistość interpretujemy — i jak na nią reagujemy.


Dlaczego to wszystko łączy się z „nie piciem”

Jeśli nie czytałeś jeszcze pierwszego wpisu, to właśnie tu łączą się wszystkie wątki:


Tam pokazujemy, dlaczego sama abstynencja nie zmienia autopilota.Tutaj widać czym ten autopilot jest karmiony — nieadaptacyjnym myśleniem, które było z nami długo przed alkoholem.


To nie kolejny problem, to punkt wyjścia

To, że przy nawrotach pijesz więcej, nie oznacza regresu.To sygnał, że dotknąłeś miejsca, które wcześniej było przykryte alkoholem.


Dobra wiadomość jest taka, że:

  • te schematy da się zauważyć,

  • da się je zakwestionować,

  • da się je zmienić.


Ale nie przez kolejne wyzwanie „nie picia”.Tylko przez pracę nad myśleniem, z którym żyjesz na co dzień.

Komentarze


bottom of page