Alkohol nie jest problemem. Problemem jest pytanie, które ciągle zadajemy.
- William Slivinsky
- 8 lut
- 2 minut(y) czytania
Kiedy mówimy o alkoholu, niemal zawsze zaczynamy od tego samego miejsca.
I prawie zawsze od złej strony.
Pytamy:
Dlaczego pijesz?
Dlaczego nie przestaniesz?
Dlaczego robisz sobie to kolejny raz?
To pytania, które brzmią sensownie.
Ale prowadzą dokładnie donikąd.
Bo one zakładają, że alkohol jest problemem samym w sobie.
Że gdyby go usunąć, wszystko inne jakoś się ułoży.
A to po prostu nieprawda.
Alkohol nie jest problemem.

Alkohol nie jest problemem bo nie pojawia się w próżni.
Alkohol, nie wchodzi w życie człowieka „znikąd”.
Zawsze coś jest wcześniej.
Napięcie, które nie znajduje ujścia.
Emocje, których nie wolno było czuć.
Myśli, które krążą bez końca i nie mają gdzie się zatrzymać.
Alkohol nie rozwiązuje tych problemów.
Ale robi coś bardzo konkretnego: zmienia stan.
I to wystarcza, żeby został.
Z czasem przestajemy widzieć alkohol jako wybór.
Zaczynamy widzieć go jako element krajobrazu.
Coś, co „po prostu jest”.
Tak jak ktoś, kto całe życie funkcjonuje w napięciu, nie mówi już: "jestem spięty” ,tylko: "taki mam charakter”.
To nie jest zaprzeczenie. To adaptacja.
W psychologii od dawna wiadomo, że człowiek nie "przywiązuje się” do substancji —przywiązuje się do ulgi, jaką daje ona w regulowaniu napięcia i emocji.
Dlatego rozmowy o "silnej woli”, "konsekwencjach” i "motywacji” tak często zawodzą.
One trafiają w coś, co już dawno przestało być decyzyjne.
Jeśli alkohol pełni funkcję regulacyjną, to odebranie go bez zmiany systemujest jak wyrwanie bezpiecznika i zdziwienie, że instalacja dalej się pali.
I tu pojawia się kluczowy moment, którego zwykle nie zauważamy.
Człowiek nie trzyma się alkoholu dlatego, że go lubi.
Trzyma się go dlatego, że nie zna innego sposobu bycia w swoim wnętrzu.
Dlatego prawdziwe pytanie nie brzmi:
„Dlaczego pijesz?”
Tylko:
„Co się stanie, jeśli przestaniesz regulować siebie w ten sposób?”
Dopiero tam zaczyna się realna praca.
Nie z alkoholem, lecz
Z relacją do własnych emocji, napięcia i myślenia.
I dopiero wtedy alkohol może zniknąć.
Nie jako wróg pokonany siłą.
Ale jako narzędzie, które przestało być potrzebne.
Jeśli ten tekst poruszył coś ważnego albo zostawił pytania, możesz zostawić komentarz lub napisać do mnie. Odpowiem spokojnie i uważnie.




Komentarze