top of page

Jak alkohol został znormalizowany i stworzył błąd behawioralny w społeczeństwie

Zaktualizowano: 27 sty

Jeśli zastanawiasz się, jak przemówić do alkoholika, musisz najpierw zrozumieć, czym w ogóle jest alkohol i jak Twój partner lub bliska osoba nauczyli się regulować nim emocje. Alkohol nie pojawia się w życiu przypadkiem ani wyłącznie w momentach „słabości”. Jest obecny w naszej kulturze przy każdej emocji i każdym etapie życia: świętujemy nim narodziny, chrzciny, komunie, urodziny i śluby, ale sięgamy po niego również przy stresie, porażkach, rozwodach, utracie pracy, pogrzebach czy stypach. Radość, smutek, napięcie, ulga, nuda — na wszystko istnieje „okazja”. W ten sposób alkohol stopniowo staje się wyuczonym regulatorem emocji, a gdy pojawia się określony stan, uruchamia się autopilot. Zrozumienie tego mechanizmu zaczyna korygować dysfunkcyjne myślenie po Twojej stronie i podważa myśli w rodzaju: „to moja wina”, „gdybym była inna, on by nie pił”, „jestem bezradna”.


Te myśli nie wynikają z rzeczywistości, lecz z przerzucenia odpowiedzialności z systemu i kulturowej normalizacji alkoholu na jednostki i ich relacje. Alkohol jest legalną, silnie psychoaktywną substancją sprzedawaną w ramach ogromnego biznesu, z którego zyski czerpią koncerny oraz państwo poprzez akcyzę. Gdy ktoś traci nad nim kontrolę, narracja szybko się odwraca: „to nie problem produktu ani systemu, tylko Twoja wina, bo nie potrafisz pić z umiarem”. Tymczasem alkohol nie wnosi żadnej realnej wartości do zdrowia ani regulacji emocji. Takie postawienie sprawy nie tylko zniekształca obraz problemu, ale też wzmacnia poczucie winy i bezradności — zamiast świadomości, która pozwala ten mechanizm zrozumieć i skorygować.


kobiety bawią się przy piwie, nie wiedząc jak szkodliwa jest to substancja i uzalerzniająca

Jak alkohol uczy regulowania emocji od najmłodszych lat

Drugi krok zrozumienia polega na zobaczeniu, jak alkohol został wbudowany w regulację emocji, zanim jeszcze pojawił się problem picia. Alkohol towarzyszy niemal każdemu ważnemu momentowi życia: narodzinom, chrztom, komunii, urodzinom, ślubom, ale też rozstaniom, rozwodom, utracie pracy, pogrzebom czy stypom. Jest obecny przy radości, smutku, napięciu, stresie, nudzie i uldze. W ten sposób bardzo wcześnie powstaje proste skojarzenie: emocja → alkohol. Z czasem nie jest to już świadoma decyzja, lecz automatyczna reakcja. Gdy pojawia się określony stan emocjonalny, uruchamia się autopilot. Jedni po latach tracą nad tym kontrolę i się uzależniają, inni regulują napięcie w inny sposób — pracą, jedzeniem, seksem, kontrolą, ucieczką lub innymi zachowaniami. Bez zrozumienia tego procesu łatwo wpaść w myślenie, że problemem jest „słaba wola” lub „zły charakter”, podczas gdy w rzeczywistości mamy do czynienia z wyuczonym mechanizmem regulacji, a nie świadomym wyborem.


grupa ludzi świętująca sukces przy alkoholu jak by to była noralna sprawa

Błędne koło normalizacji i pogardy

W ten sposób powstaje błędne koło. Osoba, która pije „z umiarem” albo wcale, nie widzi mechanizmu i łatwo popada w pogardę wobec tej, która utraciła kontrolę. Pogarda, złość i gniew nie są jednak oznaką siły ani moralnej wyższości, lecz dysfunkcyjną reakcją poznawczą. Jeśli nie są naturalną cechą temperamentu, z czasem obracają się przeciwko tej osobie w postaci utraty kontroli nad emocjami, słowami i zachowaniem. Po drugiej stronie znajduje się osoba, która nie ma umiaru — nie dlatego, że „nie umie żyć”, lecz dlatego, że system nauczył ją regulować emocje alkoholem. Z czasem pojawia się kolejne dysfunkcyjne przekonanie: nie piję dlatego, że nie radzę sobie z emocjami, ale dlatego, że moje życie jest złe. W obu przypadkach mamy do czynienia z tym samym mechanizmem: błędną interpretacją rzeczywistości, która podtrzymuje problem zamiast go korygować.


Dlatego, aby w ogóle móc przemówić do tzw. alkoholika, konieczna jest wcześniejsza korekta własnych dysfunkcyjnych reakcji poznawczych — a ta zaczyna się od uświadomienia sobie, czym naprawdę jest alkohol i jak definiujemy „normalność”. Jeśli oprzemy się na faktach, a nie na kulturowych założeniach, zobaczymy, że alkohol jest substancją psychoaktywną, społecznie znormalizowaną, niewnoszącą żadnych realnych korzyści ani dla zdrowia, ani dla regulacji emocji, a jego naturalną cechą jest uzależnianie. Osoba, która się uzależniła, nie zrobiła nic nienaturalnego — uległa właściwościom substancji. Nienaturalne jest natomiast oczekiwanie, że substancja o takim działaniu będzie przez całe życie używana „z umiarem” bez konsekwencji. Odwrócenie tej perspektywy koryguje dysfunkcyjne przekonanie narzucone przez system: że problemem jest człowiek, a nie znormalizowana substancja — a wraz z nim znika potrzeba pogardy, złości, zawstydzania i moralnego dystansowania się od osoby uzależnionej.


W kolejnym wpisie:


Uwaga


Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
10.Kiedy warto poszukać wsparcia terapeutycznego?

Jeśli dotarłeś do tego miejsca, to znaczy, że przeszedłeś już przez bardzo ważną drogę. Widziałeś, jak depresja często zaczyna się od straty, jak buduje samokrytykę, jak zamyka człowieka w spirali, od

 
 
 

Komentarze


bottom of page